Jak Cię widzą, w takim języku do Ciebie będą mówili. To jest drugie doświadczenie dotyczące narodowości, jakie zapadło mi w pamięci podczas pobytu w hotelu wymienionym we wcześniejszym poście. Jak możnabyło się spodziewać, w warszawskim hotelu z pięcioma gwiazdkami, gdzie cena doby hotelowej odpowiada najniższej krajowej netto, nie ma dużo Polaków. Juz od drzwi taksówki powitano mnie po angielsku i rozmawialiśmy po angielsku, do momentu, kiedy podałem nazwisko na jakie jest zarezerwowany pokój. Wtedy na chwilę, nieśmiało pani w recepcji przeszła na język polski. No, ale wyszedłem się przejść i znowu obsługa zagaiła po angielsku. Codziennie wychodziłem z pokoju ogolony, w garniturze i już w recepcji słyszałem "Good morning". Ostatniego dnia, w piątek kierując się regułą casual friday, no i może trochę też lenistwem ubrąlem jeansy, sweterek i adidasy, w których wczesniej biegałem. No i co? I od rana rozmawiano ze mną juz tylko po polsku. Wspomniałem o tym przy wymeldowaniu i jak już pani w recepcji przestała się śmiać odpowiedziała spokojnie "To przypadek".Coś za dużo tych przypadków wciągu 4 poprzednich dni :)