Zainspirowany przykazaniami (nie ma to jak utożsamiać się z Bogiem) publikowanymi na pro-holendeerskich blogach takich jak wiatrak.nl na przykład tu: http://www.wiatrak.nl/560/15-przykazan-integracji-polaka-w-holandii uczącymi Polaków jak zachowywać się w Holandii, poszedłem krok dalej i stworzyłem szybką instruikcję integracji.
Jak zachowywać się jak typowy Holender i wzbudzić szacunek ludności lokalnej:
Ostatnie skupienie uwagi opinii publicznej w Holandii kładzie mnie na łopatki. Wczoraj wiadomością dnia powtarzaną w kółko w radio było, że Policja informuje, ze jeżeli jedziesz szybciej, to droga hamowania jest dłuższa. Super news! Kapitan Oczywistość zaatakował. Czy tego nie uczy się na kursie na prawo jazdy i na lekcjach fizyki w szkole podstawowej. News był poparty tym, ze odkąd zwiększono ograniczenie prędkości do 130km/h jest więcej wypadków na drogach.
Zima zaskoczyła drogowców, ale tym razem nie w Polsce (to się zrobiło już nudne), ale w Holandii. Globalne ocieplenie wyprężyło muskuły i zasypało Niderlandy kilkucentymetrową warstwą śniegu. W zeszłym roku, który będzie pewnie rozpamiętywany w kronikach, 6 centymetrów śniegu na drodze sparaliżowało ruch w całym Amsterdamie i okolicach. Tak, 6 centymetrów sparaliżowało najbardziej rozwinięty, uporządkowany i perfekcyjny kraj na świecie. Pewnie to był taki perfekcyjny paraliż.
Lakiernik z polecenia - krótka historia ku przestrodze innych.
Znalazłem stare notatki, którymi chciałbym się z Wami, drodzy czytelnicy podzielić.
Dzisiaj będzie krótka lekcja mody.
Shrek jaki jest każdy widzi. I dobrze, bo ilustracji nie będzie, bo jest chroniona prawami autorskimi itd. Ostatnio wpadł mi pod myszkę artykuł, gdzie ktoś stwierdził, że pewna osoba ubiera się jak Shrek. Czyli jak? Już tłumacze: kamizelka, rozciągnięty sweter, getry. No i automatycznie nasuwa się skojarzenie z zaniedbanymi Holenderkami, szczególnie z młodszego pokolenia. One wręcz uwielbiają taki styl.
Wybraliśmy się z dziewczyną na romantyczny weekend w belgijskie Ardeny. Tyle się słyszy od Holendrów jak mówią o wspaniałym weekendzie w górach. Wybrałem Bed & Breakfast z holenderskiej strony z tanimi noclegami na podstawie wysokich ocen w review. Trochę dziwne było, że kiedy pisałem e-maile do właściciela po angielsku, dostawałem odpowiedź po niderlandzku. No ale nie nastawiajmy się negatywnie.
Nie jestem fanem piłki nożnej, dosyć słabo pamiętam zasady z lekcji wf'u, jednakże na meczu Holandii z Urugwajem dałem się wciągnąć w oglądanie transmisji. Próbowaliśmy oglądać jakiś film online ale vuvuzela i okrzyki "jaaaaaaaaa" dobiegające od sąsiada zmusiły nas do włączenia odpowiedniego video, skoro audio mieliśmy już i tak w systemie surround. No i muszę przyznać, ze gra holenderskiej reprezentacji nas wciągnęła. Miło było patrzeć jak Holendrzy grali dobrze technicznie i taktycznie.
Jak Cię widzą, w takim języku do Ciebie będą mówili. To jest drugie doświadczenie dotyczące narodowości, jakie zapadło mi w pamięci podczas pobytu w hotelu wymienionym we wcześniejszym poście. Jak możnabyło się spodziewać, w warszawskim hotelu z pięcioma gwiazdkami, gdzie cena doby hotelowej odpowiada najniższej krajowej netto, nie ma dużo Polaków. Juz od drzwi taksówki powitano mnie po angielsku i rozmawialiśmy po angielsku, do momentu, kiedy podałem nazwisko na jakie jest zarezerwowany pokój. Wtedy na chwilę, nieśmiało pani w recepcji przeszła na język polski.
"Zjeżdża się tutaj chamstwo z całego świata ..." - powiedział jeden z bohaterów filmu Miś wychodząc z hotelu Astoria. Ten tekst przypomniał mi się, gdy zupełnie niespodziewanie doszło do dwóch spotkań na śniadaniu z tym samym Holendrem. Zacznijmy od początku. Byłem na 5cio dniowym szkoleniu w Warszawie. Firma załatwiała hotel, więc wybrano coś, co dla firmy, wydawało się tanie. Dostałem pokój w hotelu pięciogwiazdkowym (nazwy nie wymienię. bo nie płacą za reklamę ;) ).