Zainspirowany przykazaniami (nie ma to jak utożsamiać się z Bogiem) publikowanymi na pro-holendeerskich blogach takich jak wiatrak.nl na przykład tu: http://www.wiatrak.nl/560/15-przykazan-integracji-polaka-w-holandii uczącymi Polaków jak zachowywać się w Holandii, poszedłem krok dalej i stworzyłem szybką instruikcję integracji.
Jak zachowywać się jak typowy Holender i wzbudzić szacunek ludności lokalnej:
Ostatnie skupienie uwagi opinii publicznej w Holandii kładzie mnie na łopatki. Wczoraj wiadomością dnia powtarzaną w kółko w radio było, że Policja informuje, ze jeżeli jedziesz szybciej, to droga hamowania jest dłuższa. Super news! Kapitan Oczywistość zaatakował. Czy tego nie uczy się na kursie na prawo jazdy i na lekcjach fizyki w szkole podstawowej. News był poparty tym, ze odkąd zwiększono ograniczenie prędkości do 130km/h jest więcej wypadków na drogach.
Chyba wreszcie nadszedł czas, kiedy mogę bez żadnych emocji i obiektywnie napisać o nauce języka holenderskiego a właściwie o szkołach do jakich chodziłam i jak to się wszystko odbywa.
Po pierwsze nigdy, ale to nigdy nie korzystajcie z polskich szkół na terenie Holandii!!! Mówię serio, to jakaś kompletna porażka.
Zacznę od tego, że mieszkając tutaj 3 lata nigdy nie kusiło mnie, żeby mieć polska telewizję. Powodów jest parę, przede wszystkim nauka języka i jakość oraz treści przedstawiane w polskiej telewizji. Bo chyba sami przyznacie, że w naszej telewizji pokazuje się tylko te złe strony medalu, zawsze szuka się sensacji i tragedii ludzkiej. Zero pozytywnych informacji. I jak potem polski naród ma nie narzekać jak to jest źle i jaki on biedny.
Zima zaskoczyła drogowców, ale tym razem nie w Polsce (to się zrobiło już nudne), ale w Holandii. Globalne ocieplenie wyprężyło muskuły i zasypało Niderlandy kilkucentymetrową warstwą śniegu. W zeszłym roku, który będzie pewnie rozpamiętywany w kronikach, 6 centymetrów śniegu na drodze sparaliżowało ruch w całym Amsterdamie i okolicach. Tak, 6 centymetrów sparaliżowało najbardziej rozwinięty, uporządkowany i perfekcyjny kraj na świecie. Pewnie to był taki perfekcyjny paraliż.
Mój kolega ze szkoły, gdzie uczyliśmy się razem holenderskiego znalazł pracę w jednym z supermarketów. Niestety jak to często bywa, pracuje z tzw. Polaczkami a nie Polakami. Różnica polega na tym, że Polaczki, zazdroszczą innym, kiedy im się lepiej powodzi, widzą super interes, kiedy uda im się naciągnąć lub oszukać swojego rodaka, nadużywają alkoholu i narkotyków, urządzają bójki, etc. Polaczków można poznać również po nadużywaniu słowa kurwa, oraz tuningowanych samochodach.
„Wsiąść do pociągu byle, jakiego”, na szczęście te słowa nie zainspirowały mnie tym razem i „zmuszona” podróżowaniem między Warszawą a Krakowem postanowiłam sprawdzić ceny pociągów. Jak się okazało, (nie na darmo na poznaniaków mówi się „centuś” :P), róznice są ogromne! InterCity kosztuje 110 zł w jedna stronę, natomiast TLK (Tanie Linie Kolejowe) 40 zł! Mało tego, jadą dokładnie tak samo długo, a co się później okazało TLK to dokładnie pociąg InterCity, tyle że kursuje o innej godzinie i wtedy nazywa się TLK, paranoja.
Szukając pracy, znalazłam ogłoszenie na stanowisko Supervisior w jednym z hoteli. Ogłoszenie było zamieszczone przez uitzendbureau Van Koppen Van Eijk. Czym prędzej zadzwoniłam pod podany w ogłoszeniu numer telefonu. Niestety okazało się, że oferta jest już nieaktualna, ale jeśli szukam pracy to mogę zarejestrować się w tymże biurze i na pewno coś się znajdzie. No i znalazło się. Pan z biura dzwonił do mnie ze trzy razy, ponieważ prowadziłam samochód i nie mogłam rozmawiać, ale dla niego to żaden problem. W końcu udało nam sie porozmawiać.
Lakiernik z polecenia - krótka historia ku przestrodze innych.
Znalazłem stare notatki, którymi chciałbym się z Wami, drodzy czytelnicy podzielić.